Wszyscy znamy ten dreszczyk emocji, gdy rozlega się dzwonek na przerwę. Niektórych wyrywał z drzemki, innych ekscytowały rozmowy ze znajomymi, jeszcze inni mogli rozluźnić ściśnięte żołądki, a nauczyciel staje się bezradny wobec tej szczęśliwej masy nieuków opuszczających salę. Ten magiczny dźwięk powtarzany przez kilkanaście lat co 45 minut, doskonale przygotował nas do wyobrażania sobie, że przerwa raz na godzinę jest bardzo efektywnym sposobem odpoczynku. Kwestionuję to założenie w całej rozciągłości poza drobnym wyjątkiem, o którym poniżej:

45 minut jest dobre jeśli zajęcie, którym się zajmujesz wymaga wyłącznie „bycia” a nie myślenia. Co więcej jestem wręcz przekonany, że bezwładnie można zalegać znacznie dłużej. Nie zawsze jednak o to chodzi. W trakcie bardzo intensywnej pracy intelektualnej umysł człowieka może wykazywać zmęczenie zauważalne już po dwóch minutach pracy. Mówi się, że najlepsi mówcy mają najwyżej 15 minut, ale nie słyszałem jeszcze aby ktoś ze środowiska trenerów, wykładowców był w stanie wciągnąć ludzi na dłużej. Dlatego w każdą efektywną naukę powinna być włączona przerwa. Jak często zrobić taką przerwę? Stosownie do okoliczności, jednak bez względu na okoliczności przy jakiejkolwiek nauce oraz wszelkich pracach intelektualnie absorbujących nie polecałbym przekraczać 20 minut. Zachęcam do eksperymentów na naszym firmowym zegarze:

www.neuronova.pl/zegar.swf (wymagana wtyczka adobe.flash). Po uruchomieniu strony naciskajcie w napis na samym dole i testujcie własne ustawienia. Powodzenia!