Ostatnio słyszałem, że piwo w średniowiecznej Europie było synonimem dzisiejszej wody, ponieważ tej nie było zbyt wiele. Ta która była akurat pod ręką nie była zbyt czysta, a ludzie nie wiedzieli jeszcze, że istnieje coś takiego jak bakterie. Piwo było lepsze od brudnej wody, bo było przynajmniej raz przegotowane, a alkohol dodatkowo niszczył część zarazków. Pili więc ludzie i piją nadal, tylko z umiarem jest pewien problem – miał być jeden kieliszek, a znów weszło pół litra.

Część ludzi odczuwa pociąg do alkoholu. Bez względu jak długo by się im tłumaczyło, że to bez sensu. Poniżej zamiast tłumaczeń, trzeźwe spojrzenie na absurdalność zachowań przedstawiciela gatunku homoalkoholicus – czyli jak utrudnić sobie zakupy.